poniedziałek, 3 listopada 2014

Rozdział 1 "Pierwszy dzień"

Rozdział dedukuję wszystkim, którzy skomentowali prolog ;*



Każdy człowiek jest inny. Tak właśnie zostaliśmy stworzeni i chociaż staralibyśmy się najmocniej jak potrafimy nie możemy być kimś innym. Mimo wszystko każdy z nas czymś różni się od pozostałych. 

Przetarła zaspane oczy i znudzona zerknęła na zegar wiszący na przeciwległej ścianie. Kiedy zauważyła która jest godzina szybko zerwała się z łóżka. No tak, znowu zaspała. A to dopiero pierwszy dzień w nowej szkole. Dziewczyna była na początku zła na rodziców, że przenoszą ją w środku semestru. Teraz trochę się stresuje. Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej ubrania. Poszła do łazienki i po szybkim prysznicu ubrała się w przygotowany zestaw. Rozczesała swoje długie włosy i zrobiła lekki makijaż. Do swojej torby włożyła Iphona najpierw sprawdzając czy nie ma żadnych wiadomości. Kiedy zeszła na parter poczuła słodki zapach naleśników.
- Dzień dobry mamo. - przywitała się tuląc rodzicielkę.
- Cześć córciu. Zjesz śniadanie?
- Jeszcze się pytasz? Wiesz, że kocham naleśniki. - zaśmiała się zajmując miejsce przy stole. Wzięła na talerzyk jednego naleśnika i posmarowała go nutellą.
- Pyszne. - zachwyciła się spoglądając na zegar.
Kiedy skończyła odłożyła brudne naczynia do zmywarki.
- Kochanie, a to nie za wysokie obcasy do szkoły? - zapytała Rose spoglądając na córkę. 
- Oj mamoo. To jest 21 wiek, teraz to normalne - powiedziała dziewczyna wychodząc z kuchni - będę o 14. - dodała.
Założyła torbę na ramię i wyszła z domu. Droga do szkoły zajęła jej zaledwie 5 minut, ponieważ skróciła ją idąc przez park. Kiedy była na miejscu zobaczyła znajomą twarz. Była zszokowana.
- Ma..marco? - wyszeptała wpatrując się w chłopaka.
- Fran? Co ty tutaj robisz? - zapytał brunet.
- Przeprowadziłam się tu, będę chodziła do tej szkoły. - powiedziała cicho.
- Ja.. ja.. wiesz jak za tobą tęskniłem?
Dziewczyna bez słowa mocno przytuliła chłopaka, ten jednak nie odwzajemnił uścisku.
- Marco? O co chodzi? - powiedziała zaniepokojona dziewczyna - przecież teraz wszystko będzie dobrze. Znów będziemy razem.
- W tym problem, że nie, Francesco. To co było między nami się skończyło, nie może..
- Ale możemy to odbudować. Przecież wciąż się kochamy. - zaczęła Francesca robiąc smutną minę.
- Nie, nie kochamy się. Wraz z końcem naszego związku zakończyła się nasza miłość. Tego nie naprawimy.
- Ale Marco.. - zaczęła.
- Nie ma żadnego ale. Lepiej będzie, jeśli nie będziemy się widywać. - powiedział patrząc na swoje buty.
- Marco?! - krzyknęła jakaś szatynka podbiegając do chłopaka - A więc to prawda?! Zdradzasz mnie?! - krzyczała.
- Spokojnie kochanie..
- Ko..kochanie? - zakrztusiła się Francesca - Czyli ty.. ty tak po prostu..
- Marco! Jesteś debilem! - przerwała jej szatynka i uderzyła chłopaka w twarz, po czym odwróciła się i poszła do środka.
Brunetce zaszkliły się oczy. Pobiegła do wnętrza budynku. Po jej bladych policzkach leciały łzy. Po chwili wpadła na kogoś. Potknęła się i prawie upadła na ziemię. Prawie, bo nieznajoma osoba złapała ją w ostatnim momencie.
- Nic ci nie jest? - zapytał brunet trzymając Francescę w objęciach.
- Nie.. - powiedziała cicho.
Chłopak pomógł jej wstać, po czym podał jej torbę, która spadła na ziemię.
- Diego, miło mi - zaśmiał się przerywając niezręczną ciszę - Jak się nazywasz?
Dziewczyna jednak nie odpowiedziała. Bała się? Uratował ją dzwonek oznajmujący początek lekcji. Dziewczyna szybko poszła do sali śpiewu zostawiając Diega na korytarzu.
Do końca dziewczyna nie widziała się więcej z Marco ani z Diegiem. Brunetkę wszyscy polubili i już tego dnia wieczorem w domu jednej z dziewczyn odbywa się impreza z okazji przywitania Francescy, na którą przyjdą wszyscy z jej klasy.


Ludmiła podeszła do drzwi, a kiedy je otworzyła do środka wpadła Natalia i mocno ją przytuliła.
- To co? Zaczynamy? - zapytała uśmiechnięta idąc do salonu.
- Właściwie to już dużo zrobiłam, Diego mi pomógł. - uśmiechnęła się brązowooka.
- Ah.. ale coś na pewno musimy jeszcze zrobić. - powiedziała z optymistycznym uśmiechem na ustach.
- No, coś się znajdzie.
- A do której będzie impreza?
- Ciocia pozwoliła do 4, ale wszyscy mają zostać na noc. Dałam już reszcie znać, a twoje rzeczy tu zawsze są, więc wiesz. A tak w ogóle zaprosiłam dziewczyny na dwie godziny wcześniej, żebyśmy się razem przygotowały.
- Super! Okey, zaczynajmy, bo musimy się jeszcze przygotować. - powiedziała brunetka z wielkim uśmiechem na ustach.
Dziewczyny do końca przygotowały dom. Chwilę później przyszła reszta dziewczyn. Poszły do garderoby Ludmiły i zaczęły szukać sobie sukienek i butów. Błądziły między wieszakami w środku ogromnego pomieszczenia. Po jakimś szacie każda miała już odpowiedni strój. Po kolei zaczęły chodzić do łazienki, żeby się przebrać. Pierwsza poszła Natalia. Po kilku minutach wróciła ubrana w pudrowo-różową sukienkę i czarne szpilki. Ludmiła zaczęła robić jej makijaż, a tymczasem reszta dziewczyn poszła się poprzebierać i pomagać sobie w makijażu. Gdy minęły prawie 2 godziny każda z nich była gotowa. Violetta miała na sobie prześliczną turkusową sukienkę i srebrne buciki. Francesca ubrała czarną przewiewną sukienkę i czarne szpilki. Camila również ubrała czarną sukienkę i buty. Lara założyła białą sukienkę i błyszczące buty. Z kolei Lena po długich rozmyśleniach wybrała czarną sukienkę z odrobiną panterki i buty z tym samym wzorem. Ludmiła skończyła ostatnia, ale dla tego efektu było warto. Założyła śliczną granatową sukienkę i czarne szpilki na wysokiej platformie. Po kilku minutach przyszedł Leon, Federico, Bruduey, Maxi i Andres. Po niecałych dwóch minutach dołączyli Diego i Marco. Ludmiła włączyła głośną muzykę i wszyscy zaczęli się bawić.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział Leon podchodząc do Violetty.
- Dzięki. - zaśmiała się dziewczyna.
- Zatańczymy? - zapytał spoglądając w jej brązowe oczy.
Dziewczyna przytaknęła i razem wyszli na parkiet.
Muzyka zwolniła i Violetta z Leonem musieli tańczyć przytuleni do siebie. Zabawę przerwał krzyk zdenerwowanej Ludmiły:
- Zabiję cię Pasquarelli!
Po chwili blondynka zaczęła gonić chłopaka po całym domu. Camila zatrzymała przyjaciółkę i przytrzymała ją, aby nie uciekła.
- Co się stało Ludmiła? - zapytała spokojnie.
- Ten.. ten głupek mnie oblał sokiem! - krzyknęła.
- Idź się przebrać, to na pewno przez przypadek.
- Nie widziałaś jak się śmiał! Zabiję go!
- Lu, przebież się, ochłoń.
- Ale..!
- Idź.
- Dobra..
Wściekła blondynka poszła na piętro do swojej garderoby. Przebrała się w kremowo-czarną sukienkę i założyła kremowe szpilki. Poprawiła makijaż i wzięła kilka głębokich oddechów. Jest okey. Nie marnuj nerwów na tego palanta. - powiedziała do siebie w myślach i wróciła do salonu. Wszyscy już bawili się w najlepsze.
O 3:55 Ludmiła wyłączyła muzykę i powiedziała, że impreza się skończyła. Zgodnie z wolą jej cioci wszyscy zostali u Ludmiły. Każdy dostał śpiwór i poduszkę. Ponieważ salon jest dużo większy od pokoju Ludmiły to tutaj nastolatkowie spędzą noc. Wszyscy przebrali się i chwilę po 4 poszli spać.


~~~~~
Przepraszam za to u góry :(
Dwa tygodnie i takie coś :/
Julia jest głupia.
Julia czeka na tą masę hejtów.
Julia postara się zdobyć trochę talentu.
Julia kocha wszystkich <33

3 komentarze:

  1. świetne! zaczęłam czytać:3 masz talent! możesz mnie informować! :)
    zapraszam do mnie :)
    zapraszam na mojego aska http://ask.fm/complicated_truth

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo *-* Marco taki okrutny :// Smutam razem z Fran, ale poznała Diego ^^ Trzymam kciuki za jej dalsze losy :D
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Zazdroszczę Ci tego talenciku :))) Wrócę tu !

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie prezentem w postaci weny. ;*